Lubię 0Nie lubię 0
Odsłon: 151
Komentarzy: 0

 

O tym co jest i było a może i będzie. Innymi słowy o „wielkim resecie” i niektórych aspektach z tym związanych.

MIĘDZYZDROJE  2020-2021

Rządowe restrykcje w 2020 roku cofnęły potencjał miasta w sferze aktywności gospodarczej o ponad… 10 lat. Taki wniosek nasuwa się z analizy danych statystycznych. Powstało wówczas 88 nowych działalności gospodarczych, co stanowi spadek o 33% w stosunku do średniej z lat 2010 - 2019 (132,5 firmy). Ostatnim tak złym rokiem był rok 2009 z 79 nowymi firmami. Należy również stwierdzić, że między styczniem 2020 a… majem 2020 powstało mniej niż 20 działalności gospodarczych. Stąd też gdyby lockdown również objął sezon letni, który jest gospodarczym kołem zamachowym miasta, to nie byłoby czego zbierać. Można by wówczas spakować się i jechać do Korei Północnej na saksy.

Reakcją na obostrzenia rządowe było przybycie latem dziesiątek tysięcy turystów z całej Polski na międzyzdrojską plażę. Tłumy ludzi. Szczęśliwi i uśmiechnięci. Ani jednego człowieka nie wyniesiono z plaży w……. worku z powodu wirusa. W 2021 roku sytuacja się powtórzyła. Biorąc pod uwagę statystyki rządowe, to oprócz Bałtyku powinniśmy zobaczyć również morze… trupów. Nic takiego się nie wydarzyło.

              

PRAWDZIWE PRZYCZYNY

Natomiast to co się faktycznie stało, to powstały urzędnicze przepisy. Treść tych rozporządzeń niemal zarżnęła lokalną i narodową gospodarkę… Jak to w ogóle jest możliwe? Nihil novi sub sole – nic nowego pod słońcem. Historia jest naszpikowana wydarzeniami o podobnej charakterystyce. Choćby „wielki głód” na Ukrainie gdzie zagłodzono kilka mln ludzi na… najbardziej żyznych glebach na świecie. Administracyjnym łupem padło również miasto Detroit w USA. Prężna i uprzemysłowiona aglomeracja stała się cieniem samego siebie. Przykładem jest również likwidacja przemysłu stoczniowego w Polsce... w ten sposób żeby nawet kamień na kamieniu nie pozostał. Był też pan Wilczek co prostą ustawę stworzył. Niestety zwyciężyli zwolennicy schładzania. Czego? Kogo? W jakim celu?

Odpowiedź jest prosta i jednocześnie ciężkostrawna. W skolonizowanych gospodarkach zysk dla społeczeństwa, ludu, narodu jest po prostu… stratą dla spekulantów, lichwiarzy, oligarchów, monopoli, korporacji. Tam gdzie kapitał strukturalny jest kontrolowany przez wąską grupę ludzi, tam w większości przypadków mamy do czynienia z patologią. Z kolei czynność centralizacji w prawie gospodarczym lub w innych sferach państwa służy jedynie aby przywileje dla tych środowisk zostały zachowane.

 

PERSPEKTYWA

W naturze również mamy do czynienia z „patologią”. Mianowicie mam na myśli organizmy… pasożytnicze. Zasadniczo nic nie wnoszą do ekosystemu. Dosłownie nic. Pasożyt wchodzi w antagonistyczną relację z gospodarzem czerpiąc korzyści i nie dając nic w zamian. Ot, takie stworzenie.

Z punktu widzenia żywiciela jest to zło i tylko zło. Niemniej jednak sytuacja się zmienia, gdy spojrzymy na cały ekosystem i jego przetrwanie… Otóż zachowanie życia jako życia uwarunkowane jest istnieniem równowagi między dwoma przeciwstawnymi siłami. Co na marginesie uchwyciły różne filozofie, jak chociażby chińska w postaci koncepcji „yin i yang”.

Ten paradoks nieodłącznie związany jest ze śmiercią. W cyklu życia, to co jest żywe musi walczyć aby takim zostać. Inaczej mówiąc musi… zachować naturalny instynkt.

Ten z kolei wyraża się przez wolę bycia zdrowym, wolę rozmnażania się, wolę rozwoju, wolę przetrwania, wolę bycia silnym, wolę rodzenia etc. Z kolei brak naturalnego instynktu zasadniczo równa się… słabości. Pod różnymi formami ale jednak słabości. Natura nie może sobie pozwolić w ostatecznym rozrachunku na konserwowanie słabości. Ponieważ słabość pomnożona przez kilka pokoleń równoznaczna jest z zanikiem życia.

I tu właśnie przychodzą z „pomocą” między innymi byty pasożytnicze. Ich rozwój ściśle skorelowany jest z pojawieniem się słabości w świecie żywych organizmów. Ich misja polega na tym aby to co nie ma woli przetrwania, to co nie może być silnym, to co nie może być zdrowym zostało strawione i stało się glebą dla nowych pokoleń. Dla tych z… wolą do walki.

 

ZMIERZCH CYWILIZACJI

Tym samym prawom natury podlega bezwzględnie cały gatunek ludzki bez żadnych wyjątków. Człowiek nie ma wpływu na istotę prawa naturalnego. To co jest częścią rzeczywistości, nie jest ponad nią i nigdy nie będzie.

Jednak człowiek - szczwana bestia, przekonał sam siebie do swoich urojeń. Kłamstwo nazwał prawdą, destrukcję - postępem, a śmierć - wolnością. W owczym pędzie zaatakował również samo… życie. Wówczas padł ostatni bastion – instytucja matki. Następnie jej córy wyszły na ulice domagając się prawa likwidacji własnego potomstwa… I tak o to człowiek przypieczętował swój los…

Naturalna kolej rzeczy. To co słabe musi obumrzeć… nawet z hasłem „postępu” na ustach.

 

W CZASACH ZARAZY

Ten sam człowiek. Ten sam… upadły człowiek nie rozumie, że upadek wiary zachwiał również fundamentami rozumu. Jego rozumu. Tak samo jak nie rozumie, że nie jest już stwórcą otaczającej rzeczywistości. Naturalny instynkt już nie działa poprawnie. Osłabienie organizmu wykorzystał byt pasożytniczy, który złamał wszystkie mechanizmy obronne. Co z kolei doprowadziło do przejęcia ostatecznie inicjatywy, czyli podporządkowania wolnej woli chorego człowieka.

Dobrobyt dla pasożyta nie będzie trwał jednakże wiecznie. Gdy cykl życia zostanie domknięty… to skończy się również zaraza. Zanim to jednak nastąpi to będziemy świadkami całkowitego zepsucia kultury i cywilizacji. Wszerz i wzdłuż. Od obyczajów po prawo stanowione.

 

Z ŻYCIA PASOŻYTÓW

„Obyś żył w ciekawych czasach” – mówili starożytni uśmiechając się ironicznie. No i doczekaliśmy się. Podczas tegorocznego Światowego Ekonomicznego Forum w Davos zebrało się towarzystwo i oznajmiło maluczkim, że do 2030 roku:

„nie będziesz miał niczego i będziesz szczęśliwy”.

To nie fikcja ale jedno z założeń programowych dla nas. Dar od kapitału korporacyjno-bankowego kontrolującego „fiat money”… Prezent, który de facto stanowi bezwzględną realizację interesów tychże środowisk. Niemniej jednak okazuje się, że oni nie są… osamotnieni. W podobnym tonie wypowiedział się niejaki Jorge Mario Bergoglio o pseudonimie Franciszek zatrudniony jako Papież:

„Budujmy nową sprawiedliwość, uwzględniając, że tradycja chrześcijańska nigdy nie uważała za ostateczne i nietykalne prawo do własności prywatnej i podkreślała zawsze funkcję społeczną każdej z jej form. Prawo do własności jest drugorzędnym prawem naturalnym wywodzącym się z prawa, które posiadają wszyscy, mianowicie powszechnego przeznaczenia dóbr stworzonych.”

Na pierwszy rzut oka nie ma w tej wypowiedzi nic niecnego, ale diabeł tkwi w szczegółach… Skoro budują nam „nową” sprawiedliwość. To czym właściwie jest „stara”? Czy stara sprawiedliwość jest niesprawiedliwa? Czy może w ogóle taką być? Raczej nie. Albo coś jest sprawiedliwe albo jest niesprawiedliwe.

Dalej Papież stwierdza, że prawo do własności ma charakter drugorzędny wobec przeznaczenia dóbr. To jest diametralna zmiana paradygmatu. Przeznaczenie dóbr jest ważniejsze od czynnika pracy i praw wynikających do owoców z tej pracy?  Skąd ta niechęć do tego prawa? Przecież własność to zasadniczo owoc pracy w ujęciu prawnym. Tak przynajmniej powinno być…

Należy oczywiście zauważyć, że obecny system umożliwia nabywanie dóbr przy pomocy procesów spekulacyjnych. Te z kolei niszczą naturalną redystrybucję dóbr w społeczeństwach. I to jest prawdziwy problem. Ból bólów. Niestety, nie to spędza sen z powiek dygnitarzom korporacyjnym, państwowym jak i duchowym. Problemem dla nich jest resztka własności, która pozostała w rękach zwykłych ludzi i nie jest kontrolowana przez współczesny międzynarodowy kapitał. Zapyta ktoś - skąd ten strach? Odpowiedź jest banalna. Oni wiedzą, że przy dzisiejszych możliwościach, to co małe następnego dnia może stać się duże i… odwrotnie. Stąd też przekształcenie narodów w podporządkowany i bezkształtny proletariat jest wojną o ich… przetrwanie.

 

WIELKI RESET

Proletariat – to jest właściwe słowo określające kierunek zmian społecznych wytyczonych przez główne ośrodki decyzyjne. Utworzenie bezmyślnej masy ludzkiej jest gwarantem utrzymania się przy władzy nowego typu monarchii – monarchii pieniądza. Tron… kontrolujący druk pieniądza. Środowisko, w którym narodziła się idea „wielkiego resetu”. Co kryje się za tą koncepcją?

Otóż współczesne gospodarki funkcjonują w oparciu o patologiczny system rezerw częściowych z pieniądzem (ang –„fiat money”) kreowanym jako dług… Immamentną cechą takiego systemu finansowego jest matematyczna pewność powstawania sztucznych kryzysów i ostatecznie implozji systemu. Inaczej mówiąc nie można w nieskończoność „drukować” pieniądza/długu. Jednakże dla administratorów systemu wynikają z tego same korzyści. Po pierwsze jest możliwość wykorzystania fikcyjnego pieniądza w realnej gospodarce. Po drugie można sztucznie kreować kryzysy. Z kolei te są niczym innym jak wymuszeniem sprzedaży dóbr, które przy okazji drastycznie tracą na wartości w takich momentach. Tak więc dla jednych załamanie gospodarcze to zaciskanie pasa a dla wąskiej grupy to skup najcenniejszych rzeczy za symboliczną kwotę.

No ale zapyta ktoś – dlaczego „reset” i dlaczego „wielki”? Otóż podstawową cechą powyższego systemu jest kreacja długu, którego fizycznie nie można spłacić. Dopóty my… tzn proletariat jesteśmy w stanie pokryć finansowanie sztucznego długu, dopóki „zabawa” trwa. Natomiast natura w pewnym momencie upomina się o swoje. Z czasem zarówno gospodarstwa domowe jak i przedsiębiorstwa mają coraz większe problemy ze spłatą zadłużenia. To prowadzi do coraz większego ograniczenia płynności. Konsekwencją tego jest przerwanie łańcucha dostaw. Przy czym ostatni kryzys w całym cyklu życia takiego systemu jest nokautujący. Wymusza zmiany o charakterze socjalnym, finansowym, politycznym. Ten upadek gospodarczy i powstanie nowego ustroju/porządku na innych zasadach finansjera nazywa „wielkim resetem”.

I do takiego kryzysu wg wszelkich informacji właśnie się zbliżamy… Historycznie takie turbulencje gospodarcze kończyły się rewolucjami lub wojnami. Niemniej jednak tam gdzie ulice spływają krwią, tam dla monarchii pieniądza pojawia się szansa na zysk i skupienie jeszcze większej władzy.

 

CYKL GOSPODARCZY I PANDEMIA

Czy kryzys można przewidzieć? W przyrodzie zasadniczo nie można. Z tego względu, że człowiek ma znikomą wiedzę i kontrolę nad naturą. Z kolei we współczesnych gospodarkach istnieje coś takiego jak instytucja banku centralnego odpowiedzialna za… centralne sterowanie tzw „wolnym” rynkiem. Stąd też w naszej gospodarce nie trzeba niczego przewidywać… Wystarczy się zapytać Prezesa NBP. Tylko nie wiem czy będzie skory odpowiedzieć…

Plany planami ale w systemie pieniądza mającego parytet w długu nie pytamy „czy” ale „kiedy” będzie kryzys. Z kolei wszelkie decyzje odgórne mogą ten proces nieco spowolnić albo przyśpieszyć. Niemniej jednak z punktu widzenia administratora systemu nie należy czekać do końca. Baa, trzeba proces w pewnym momencie gwałtownie przyśpieszyć. Dlaczego? No cóż… Co to za kryzys, do którego wszyscy są przygotowani? Na tym nie da się zarobić.

Stąd też należy się przygotowywać samemu… lub wspólnie… ale bez nich. Zdrowy rozsądek – słowo(a) klucz. Wielu z tych co go jeszcze zachowali przewidywało, że w 2015 roku możemy mieć do czynienia z nieprzyjemnymi zdarzeniami, które mogą być zaczynem lawiny. Był to czas „walki” z ISIS i wielu innych rzeczy. W pewnym momencie niespodziewanie Rosja z Władimirem Putinem na czele wkroczyła do Syrii i jakoś widmo kolejnej globalnej wojny odsunięto w przyszłość.

Przyszłość, którą zdecydowanie trudno przewidzieć przy tylu zmiennych i kreatywnym podejściu do statystyki przez różne instytucje. Nie oznacza to jednak, że kroczymy po ciemku. Ogólny stan gospodarczy jest znany. Do tej analizy dodać należy czynniki poza ekonomiczne. Przy czym szczególnie istotna jest perspektywa z punktu widzenia realnych ośrodków decyzyjnych. Z reguły ich decyzje są kamuflowane(ang „psy-op”, wojny hybrydowe) i niemal zawsze wyprzedzają przyszłe wydarzenia. Z perspektywy tych sił reset systemu nie mógł się odbyć w roku… 2015. Brakowało po prostu przygotowania logistycznego, które zabezpieczyłoby ichnie interesy.

To czego nie było wówczas… właśnie pojawia się na naszych oczach… Pod pretekstem pandemii w różnych krajach wprowadzane jest drakońskie prawo. Na przykład Australia wygląda obecnie jak jakiś obóz koncentracyjny. We Francji są co tydzień protesty na ulicach. Podobnie we Włoszech. I tak można wymieniać w nieskończoność. Zmiany i jeszcze raz zmiany. Niezwykle niebezpieczne jest wprowadzenie psychozy strachu z jednej strony i niemal całkowitej implementacji cenzury wokół tematu wirusa z drugiej strony. Absurd goni absurd. Z dyskusji eliminowani są prezydenci, posłowie, senatorzy, kongresmeni, laureaci nagrody Nobla, lekarze, prawnicy i wielu innych. Albo wypowiadasz się pozytywnie odnośnie obostrzeń albo jesteś eliminowany z życia publicznego. Nawet Konstytucją władza już sobie nie zaprząta głowy. Nakaz noszenia maseczek, zakaz prowadzenia działalności gospodarczej bez wprowadzenia stanu wyjątkowego to już żaden problem... Dodajmy do tego zakaz odbywania się zgromadzeń i forsowanie ograniczenia kontaktów międzyludzkich do zera. Atomizacja ponad wszystko i najlepiej zero komunikacji. A jeśli już, to tylko przez licencjonowane korporacyjne aplikacje. Gdzie powiedzą ci „fachowcy” o czym możesz mówić, kiedy możesz mówić i czy w ogóle cokolwiek możesz zrobić. I to wszystko dla twojego dobra… A jeśli się nie zgodzisz, to odetną ciebie od sieci.

 

EKONOMICZNY APARTHEID

No ale zapyta ktoś – co z ludźmi, którzy nie zgodzą się na „nową sprawiedliwość”? No cóż… dla opornych będzie „stary zamordyzm” w nowym wydaniu. Co już dawno przewidzieli marksistowscy ideologowie twierdząc, że ich idee niespecjalnie będą się podobać i trzeba będzie organizować „ścieżki zdrowia”. Z kolei nowe „służby zdrowia” spod znaku węża zdecydowanie się już o to zatroszczą, abyś nie tylko dostosował się do Nowego Planu ale również abyś w niego… uwierzył.

Abstrahując od ideologii i towarzyszących narracji, to Nowy Plan jest niczym szczególnym. W historii było całkiem sporo osób, którym śniła się władza totalna… oczywiście w ich rękach. Natomiast wyjątkowość naszych czasów polega na możliwościach niedostępnych nigdy wcześniej. Nowe narzędzia są pochodną błyskawicznej komunikacji, szybkiego transportu, powszechnej elektryfikacji, wszechogarniającej informatyzacji.

Dodajmy do tego specyfikę współczesnej rzeczywistości w jakiej te procesy się odbywają. Mam na myśli tradycyjny trójpodział władzy (sądownicza, wykonawcza, ustawodawcza), który został podporządkowany władzy lichwiarskiej. Monopol, który kontroluje również tzw czwartą władzę czyli massmedia. W takich warunkach żyjemy i lepiej nie będzie. Baa, nastąpi również zmiana tego paradygmatu. Przywilej tworzenia pieniędzy z niczego ustąpi nowej władzy.

Stanie się tak w momencie gdy licencjonowany kapitał korporacyjny wraz z upadłymi państwami stworzą jeden system polityczno-ekonomiczny. System, który ze względu na bezwzględną informatyzację każdego przejawu życia ludzkiego będzie szczelny i domknięty. W takim otoczeniu jedynym legalnym pieniądzem będzie pieniądz elektroniczny.

No ale zapyta ktoś ponownie – co z ludźmi, którzy nie zgodzą się na „nową sprawiedliwość”? No cóż… jeśli wszystko będzie podpięte pod „sieć”, to odłączenie od „sieci” będzie samo w sobie wyrokiem śmierci. Sprawi, że nie będziesz mógł kupić ni sprzedać… czegokolwiek, gdziekolwiek i u kogokolwiek… Nie uciekniesz.

 

GRUNWALD 2021

Polacy chyba nie lubią słowa „nie”. Słowo „reset” zdaje się również nie trafiło w tubylcze gusta. Możliwe również, że Polacy się przesłyszeli. Być może dlatego, że tamci bardzo cicho wołali „reset Davos” a nasi usłyszeli „restart Grunwald”. W każdym bądź razie już chyba nie ustalimy jak to naprawdę było. Wyszło jak wyszło a wyszło następująco…

Na polach Grunwaldu 611 lat po historycznym wydarzeniu ponownie wybrzmiały bojowe okrzyki. Mnóstwo ludzi. Co prawda tym razem bez szabel. Niemniej jednak w bojowym nastroju. Z kronikarskiego obowiązku muszę odnotować, że w 2021 roku zebrali się Polacy… kontestując obecny polityczny status quo. Niektórzy powiedzą, że to tylko jeden z protestów jakie III Rzeczpospolita już widziała. Nic bardziej błędnego… Grunwald 2021 wykracza poza konstrukt jakim jest „III Rzeczpospolita”. Jest kolejnym buntem żywiołu polskiego wobec ideologicznych, politycznych i ekonomicznych kajdan.

Tak już bywało wielokrotnie. W powojennej Polsce był rok 1956 i dojście do władzy Gomułki. Odwilż po ostrych represjach. Częściowo spowodowana śmiercią Stalina oraz zamordowaniem Berii i jego NKWD-owskich pretorian. Były również lata 80-te i 90-te gdzie wielcy tego świata zdecydowali o nas… ale bez nas lub raczej dla nich… ale naszymi rękami. Rezultat znamy. Rozwalona gospodarka, sztucznie wykreowane zadłużenie w London City, uwłaszczenie nomenklatury. Ponadto prymat obcego kapitału nad własnym, obcej idei nad rodzimą, uzależnienia nad wolnością, niebytu nad bytem.

Od tamtych wydarzeń minęło kilkadziesiąt lat i znów w powietrzu wyczuwa się nadchodzącą burzę…

 

EMANCYPACJA JEROZOLIMY

Burzę, w której jedną z głównych sił będzie żywioł żydowski. Ten, który za sprawą emancypacji ekonomicznej realizuje swoje najskrytsze cele. Ten, który przygotowuje się do budowy Trzeciej Świątyni… na miejscu meczetu al-Aksa. Ten, który chce zrealizować to, co zostało mu (nie)zapowiedziane.

Jednocześnie ten sam, który stanie się częścią burzy i przyjdzie mu skonfrontować się z innym żywiołem. Jego idee, jego koncepcje, jego teorie, jego plany zostaną poddane próbie.

Co z tego zostanie? Główny nurt żydowski pozostanie jeszcze długo w opozycji do innych kultur. Niemniej jednak będą się w nim toczyć dwa przeciwstawne procesy. Z jednej strony podskórne tendencje skupią się na odtworzeniu Trzeciej Świątyni i świata, który ona symbolizuje. Z drugiej strony pojawi się znaczna część Żydów ukierunkowana konfrontacyjnie do ruchu syjonistycznego.

 

SWÓJ-OBCY

W dziwnych czasach przyszło nam żyć… Niemniej jednak perspektywa budowy złotej klatki łączącej w sobie wady wszystkich poprzednich systemów politycznych otworzy paradoksalnie nowe możliwości. Z doli i niedoli powstanie wspólnota losu wbrew istniejącym podziałom i wyobrażeniom…

 

ZNAKI CZASU

Znakiem czasu dla monarchii pieniądza jest zmuszenie człowieka do ukrycia twarzy pod kawałkiem szmaty. Znak zniewolenia i podporządkowania się nowej hierarchii.

Niemniej jednak jest w tym pewien paradoks. Ponieważ założenie maski powoduje również, że człowiek de facto odsłania twarz przed całym światem. Co prawda z tej gorszej strony, ale jednak… Ot, taki ciekawy prognostyk.

 

in memoriam R. K. Texas

Skomentuj

Komentuj jako gość

0 / 500 Ograniczenie ilości znaków
Twoja wiadomość powinna zawierać od 10-500 znaków
Komentarze osób zalogowanych przechodzą automatycznie Przed opublikowaniem komentarza proszę zapoznać się z regulaminem.

Komentarze

  • Brak komentarzy

2018© wszystkie prawa zastrzeżone. Kontakt: info@miedzyzdrojanin.pl

Co nie jest zabronione jest dozwolone. Oczywiście w ramach obowiązującego prawa Rzeczpospolitej Polskiej i dobrze rozumianej kultury. Szczegółowy regulamin zostanie dodany w najbliższym czasie.

Zgadzam się